niedziela, 18 października 2009
Już czas ...
Tak mi się wydaje, że już nadszedł czas, żeby opublikować tego bloga i dać wszystkim chętnym możliwość napisania kilku słów do szerszej publiczności o przygotowaniach do naszej Tajskiej eskapady.
A więc "pisarze" do klawiatury a miłośnicy "literatury" do lektury.
Zostało nam jeszcze 15 dni do wyjazdu - niestety nie udało mi się dołączyć odmierzacza czasu ale liczę, że ktoś z Was da radę.
Na razie leżę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Yo!
OdpowiedzUsuńTu Kuba Lenczowski.
1. Nie wiem gdzie się redaguje bloga (nigdy nie pisałem). Po co jest podany login i hasło - gdzie się je wpisuje?
2. Zawsze uważałem że dobry blog przyciąga masę fanek dobrego pisarza :)
3. Lecę do Tajlandii za 2 tygodnie i znam tylko mniejszość moich towarzyszy (szymka, krówkę, tomka, ankę - ale tę ostatnią tylko korespondencyjnie.)
4. Wiem że to temat kontrowersyjny ze względu na współtowarzyszy, ale chciałbym zapytać o sex w Tajlandii.
5. Tajlandia ma ustaloną (złą) renomę jeśli chodzi o sex-turystykę.
6. Czy któryś z naszych towarzyszy (towarzyszek?) ma jakieś doświadczenia związane z "ciemną stroną" tego egzotycznego kraju.
7. Teraz o słonecznych stronach żeby ktoś nie popadł w zadumę.
8. Można tam również nurkować. Mam legitkę PADI nieważną, ale za to przysłali mi z Londynu potwierdzenie przedłużenia na 2 m-ce. Czy tamtejsi nurkowie honorują niepodbity , wydrukowany na maszynie świstek papieru z zaświadczeniem że skończyłem kurs? Dodam, że jestem bardzo dobrym nurkiem, choć mało utytułowanym :)
9. Ile zł w przeliczeniu wydam dziennie na ekskluzywne życie na niewielkiej wyspie?
10. Pozdrawiam wszystkich
11. Proszę o odważne komentarze i o wybak znajomości Azji :)
Kuba
A tak sprawdzam czy da się wpisać komentarz bez logowania. Udało mi się w końcu wrzucić to odliczanie.
OdpowiedzUsuńOdliczam z utesknieniem te 11 dni:)
OdpowiedzUsuńKuba - Ty nie jesteś dobrym nurkiem tylko tak Ci się wydaje :)
OdpowiedzUsuńJestem zajebistym nurkiem i wciąż nie jest to moja największa zaleta :)
OdpowiedzUsuńKuba L.
Lenczowski - w Taju 50% kobiet ma HIV a 50% gruźlicę. Zasada więc jest jedna i prosta jak drut: bzykasz te co kaszlą.
OdpowiedzUsuńBuźka
Domi
(kiedyś też z Wami gdzieś poszyje!)
Świeta racja :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńMój mąż ostatnio w przypływie większej miłości do mnie- co jest bardzo miłe- postanowił zorganizować mi niespodziankę, w postaci masażu tajskiego. Masaż miał miejsce bynajmniej jeszcze nie w raju, a w Gdyni przy ul. Starowiejskiej. Ponieważ za oknem szaruga i leje tym bardziej z większą przyjemnością weszłam do salonu, który od samego progu przypominał już przedsmak raju… Zalatana, zaganiana i zziębnięta zostałam powitana rozbrajającym uśmiechem, który już pozytywnie mnie nastroił. Do tego muzyczka, płynący zewsząd spokój, herbatka, wystrój i piękne Tajki przeniosły mnie na ponad godzinę do innego miejsca. Magia miejsca… Czułam się wspaniale. Począwszy od mycia stóp przez Tajki, poprzez strój, w który musiałam się ubrać, do samego wykonywanego masażu . Masaż miał formę klasycznego z elementami jogi, co było dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem. Przez ponad godzinę byłam jak w letargu. I to wszystko jeszcze nie w raju tylko w naszej Gdyni.
OdpowiedzUsuńNo to ciekawe, jak to jest w TYM prawdziwym raju?
No mi pozostaje tylko czytać.., ale po ostatnich relacjach Ani niecierpliwie czekam na te relacje z kraju wolnych ludzi Prathet Thai ;-D
OdpowiedzUsuńBernadetka